Jak przeprowadzka z bloku do domu wpłynęła na życie naszych psów



W połowie zeszłego roku pożegnaliśmy nasze piękne, wynajmowane mieszkanie z widokiem na Gdańsk i przeprowadziliśmy się do domku w Beskidach. Nieważne jak romantycznie to brzmi, w praktyce oznacza wygwizdów, zimno, piec kaflowy i rąbanie drewna. Ale ogółem jestem zachwycona i dzięki tej przeprowadzce w ogóle mogliśmy myśleć o adopcji Karmy.

Na sam początek chciałam jednak zaznaczyć, że metraż się nam szczególnie nie zwiększył. W bloku mieszkaliśmy na ok. 45m2 na dwóch poziomach, z czego psy korzystały z 20m2 dolnego poziomu. W domku mamy ok. 80m2, z czego psy nie mają wstępu na piętro, co daje jakieś 40m2, a w praktyce z 30m2, bo nikt nie wchodzi do łazienki ani pod zabudowane schody. Dysponujemy mikrą działką o wielkości ok 2 arów, a w praktyce będzie z 1,5, bo część jest odgrodzona pod łąkę kwietną, do tego jest planowany żywopłot i trochę krzewów.

Z punktu widzenia psów wad przeprowadzki najpewniej nie ma, ale z naszej perspektywy mogłabym długo wymieniać rodzaje dyskomfortów związane z mieszkaniem w stuletniej chacie (co brzmi znacznie romantyczniej niż jest w rzeczywistości). Zalet natomiast jest masa, o czym poniżej.

1) Mogłam mieć więcej psów

Piszę w pierwszej osobie, bo mój Luby podchodził do powiększania stada sceptycznie. Dla mnie jednak przeprowadzka oznaczała większe możliwości adopcyjne, mniejszy lęk o to, czy nie będziemy przeszkadzać sąsiadom, no i wątpię bym podołała odsikiwaniu czterech psów przed pracą mieszkając na trzecim piętrze w bloku i lubiąc sobie pospać. No i metraż jest większy, przy czym są ludzie którzy mają mieszkania o większej powierzchni niż nasz mikrodomek z mikrodziałką, więc dla nas był to upgrade, aczkolwiek mam świadomość, że dom o powierzchni ok. 80m2 brzmi jak żart dla wielu.

2) Mogliśmy wziąć Karmę

To był bardzo kontrowersyjny temat na moim instagramie, ale powtórzę to również tutaj - nie wyobrażam sobie życia z niepełnosprawnym psem na 3. piętrze. Karma nie dałaby rady chodzić po schodach, to raz. Dwa - w najgorszym okresie odsikiwaliśmy ją nawet co dwie godziny, więc w wynajmowanym mieszkaniu oznaczałoby to niszczenie parkietu moczem. To nie było własnościowe mieszkanie, więc niszczenie cudzego parkietu wydaje mi się średnio uczciwe.

3) Rzeczywiście dużo łatwiej odsikuje się psy na szybko

Rano, późno wieczorem, w trakcie biegunek czy w bardzo deszczowe dni. Jest z tym po prostu mniej zachodu.

4) Teoretycznie można zostawiać psa na ogrodzie na dłużej

My tego nie robimy, bo jesteśmy bardzo wyeksponowani z każdej strony i boję się dokarmiania, otrucia lub kradzieży, oraz nie chcę by pod naszą nieobecność psy biegały wzdłuż płotu i szczekały na ludzi. Ale teoretycznie jest to jakiś plus dla osób które spędzają dużo czasu poza domem albo pracują w cyklach 12-to godzinnych co drugi dzień. Ogródek jest wykorzystywany do wspólnego spędzania czasu, kiedy nie ma go zbyt wiele na spacer. Ot, można parę razy rzucić piłkę, poszukać smaczków i traktujemy tę działkę jako dodatkowy pokój.

Ale pojawił się w związku z tym problem, którego w mieszkaniu nie było. Brokuł i Baklava zjadają swoje odchody. Nie zawsze i nie, hm, w całości, ale zdarza się to, więc sprzątać muszę natychmiast, ergo - nie mogą zostawać bez nadzoru.

5) Kwestia szczekania i uciążliwości

Nie mam sąsiadów za ścianą, a to oznacza, że moje kundle mogą szczekać, bawić się późno wieczorem i nie są dla nikogo uciążliwe. Baklava i Chałka są niestety dość szczekliwe, Baklava dla sportu i bez powodu, a Chałka jak ktoś przechodzi ulicą to już jest okazja żeby otworzyć paszczę.  Flora nigdy w życiu nie widziała schodów i też nie wyobrażam sobie jej wciągać siłą na trzecie piętro i wymijać się na klatce z sąsiadami. Również pod tym względem przeprowadzka miała dużo plusów, alee z drugiej strony mam lęki o możliwość otrucia psa przez przerzucenie czegoś przed płot.

6) Nauka czystości szczeniaka

Nie mam porównania, ale dzięki trawniczkowi pod samymi drzwiami poszło jak z płatka.

7) Utrzymanie czystości jako takiej

Tutaj zdecydowanie lepiej było w bloku. I nie chodzi mi o liczbę psów, ale fakt, że jeśli mogą częściej wychodzić pochodzić sobie po trawie, to nanoszą więcej brudu niż podczas trzech czy czterech spacerów w ciągu dnia. Ponieważ lubię mieć dom otwarty na przestrzał, to oznacza to, że kiedy kursują do miski z wodą i znowu na trawkę, trudno byłoby za każdym razem wycierać łapki.


Ostatecznie jednak, dużo tych kwestii które poruszyłam powyżej, podniosły MÓJ komfort życia z psami, a nie samych psów. Brokuł lubił się wylegiwać na balkonie. Nie wiem czy wylegiwanie się na trawie jest dla niego przyjemniejsze, chociaż skubać trawkę lubi, no i można trochę pobiegać za piłką.
Na pewno za to lepiej mi się je odsikuje rano i wieczorem, no i mogę sobie pozwolić na takie "atrakcje" jak pies niepełnosprawny czy pies po przejściach, który nie radzi sobie na schodach. To, że w bloku nie dałabym rady żyć z Karmą, ma dla mnie szczególne znaczenie.

No i koronawirus i izolacja. Kiedy zaczęłam pisać ten wpis, koronawirus był dziwną chorobą w Chinach, no ale się trochę pozmieniało. W okresie w którym obostrzenia były największe, możliwość zapewnienia psom rozrywki w ogródku naprawdę była na wagę złota.

Comments

  1. Gdybyś szukała doswiadczonej firmy przeprowadzkowej polecam Przeprowadzki biur Gdańsk. Sprawnie i bez problemu przewiozą twoje rzeczy i pomogą je wnieść do mieszkania/domu/biura. U nas firma przeprowadzkowa sprawdziła się świetnie.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts