Skip to main content

Posts

Featured

Jedyne co się liczy, szacunek psiarzy ulicy

Już kiedyś pisałam o tym, że losowo spotykane osoby dzielą moje psy na "fajne pieski" kiedy daję je pogłaskać ich dzieciom lub "bydlęta", kiedy proszę żeby nie wyciągać pchlarzowi piłki z pyska albo ktoś arbitralnie uznaje, że średniej wielkości, czarny pies na pewno jest piekielnym ogarem. W tej kwestii niewiele się zmieniło, choć może coraz częściej zauważamy, że właściciele małych piesków w typie maltańczyka albo "yorka miniaturki" biorą swoje psie pociechy na ręce, żeby moje podłe kundle, chociaż na smyczy i dwadzieścia metrów dalej, na pewno ich nie pożarły.

Ale ogółem moje pieskowe życie toczy się jak telenowela i poza okazjonalnym oszczekaniem jakiegoś intruza na osiedlu nie mieliśmy żadnych wypadków. Tyle tylko, że wypadki to jest coś takiego, o czym wszyscy myślą że nie może się zdarzyć, a potem ta rzecz się zdarza i budzi konsternację, a skutki trzeba wziąć na klatę.

Zdarzyło się tak, że siedzieliśmy w ogródku piwnym typowej restauracyjki pozba…

Latest Posts

Czyją porażką jest nieudana adopcja (cz. 2 - konsekwencje)

Luźne refleksje na temat obowiązkowej kastracji psów

Czyją porażką jest nieudana adopcja (cz. 1 - powody)

Pchlarze w restauracjach - czyli o lewackich fanaberiach

Dlaczego podarowanie schronisku karmy marketowej to jak danie dziecku na urodziny czekolady za 0,98zł

Dante powinien był przewidzieć wybiegi dla psów