Adoptowałam psiego seniora - co teraz?


Suczka ze zdjęcia nie jest seniorką. W momencie adopcji miała 5 lat, obecnie 6, oczywiście według szacunków schroniska. Rzecz w tym, że nikt jej nie chciał między innymi dlatego, że miała siwy pyszczek. Zważywszy na to, że jest doskonałym psem towarzyszącym, bardzo pojętnym i prostym w obsłudze, mogła iść do domu dużo szybciej i najpewniej momentalnie by się przystosowała do każdych przyzwoitych warunków. Ale przez dziewięć mięsięcy nikt nie dawał jej szansy.

W maju zaadoptowaliśmy prawdziwą psią seniorkę. Szacunek schroniska to 8 lat, szacunek weterynarzy - raczej 10-14, zależy jaki ma dzień. Nigdy nie żałowałam że ją zabraliśmy. Wiedziałam, że chcę psy z odzysku i wiedziałam, że chcę psy małoadopcyjne. Małoadopcyjność lub nieadopcyjność często wyraża się w poważnych problemach ze zdrowiem, problemach behawioralnych lub po prostu jest związana z wiekiem. Nasza seniorka była chora już w momencie trafienia do OTOZ, więc nie cieszyła się dużym zainteresowaniem. Czego nauczyłam się przez cztery miesiące z Karmą?

1) Stan zdrowia seniora

Starości wyleczyć się nie da, ale wiele chorób z którymi borykają się psy starsze nie jest związana z wiekiem ale raczej zaniedbaniami poprzedniego właściciela. Jestem realistką i mam świadomość, że jeden dom na dziesięć będzie naprawiał szkody wyrządzone przez innego opiekuna sięgając na ten cel głęboko do kieszeni, ale warto mieć tę świadomość. Adopcja Karmy wiązała się z kosztami usunięcia guza, następnie kosztami leków i suplementacji. Potem doszedł do tego niegroźny uraz palca, który rozwinął się w galopującą infekcję, która z kolei doprowadziła do amputacji.

I teraz tak. Widzieliśmy, że suczkę boli łapka. Podejrzewaliśmy również, że jej nagłe problemy z utrzymywaniem czystości mogą mieć związek z tym bólem, ale też nie byliśmy przekonani do amputacji, bo parametry wątrobowe, bo estymowana długość życia, bo dyskomfort, w końcu - bo cena. Jeden z weterynarzy z którym konsultowaliśmy jej przypadek brutalnie podsumował rzeczywistość, że to jest pies po przejściach i trzeba kalkulować co się opłaca z jej punktu widzenia, w tym sensie że zapisanie jej na drogie i stresujące badania nie przedłuży jej życia nawet o jeden dzień. Fakt. Ale adoptując seniora trzeba mieć świadomość, że to jest potencjalna bomba zegarowa - może jest z nim wszystko okej na pierwszy rzut oka, ale kiedy odpręży się w domu mogą zacząć wychodzić problemy.

Kiedy u Karmy pojawiły się problemy z łapą musieliśmy zadać sobie poważne i brutalne pytania - czy ma sens operowanie tej łapy, jeśli z uwagi na nowotwór suczka może pożyć jeszcze miesiąc albo dwa. W tym celu zleciliśmy najpierw badania. Badania nie są za darmo, więc trzeba było wyłożyć na biochemię, morfologię, USG i chyba cztery zdjęcie RTG i dopiero potem na faktyczną operację. Ile to kosztuje? Zależy gdzie się mieszka, ale tak raczej czterocyfrowo.

2) Sen

Niby to wiedzieliśmy, ale teoria jednym, praktyka drugim. Karma przesypia nawet 20 godzin na dobę, szczególnie od kiedy jest rekonwalescentką, co ma te plusy, że nie trzeba jej poświęcać dużo czasu, zabierać na długie spacery czy radzić sobie z jej żebraniem o uwagę. Problem w tym, że śpi nie do końca w tych godzinach o jakie nam chodzi. Szczyt jej aktywności zaczyna się ok. 5 nad ranem i wtedy zaczyna tuptać po domu. I tak tupta do ok. 8, a potem może sobie spać.

Przed kontuzją łapy normalnie chodziła na spacery w środku dnia, również takie kilkugodzinne, ale jeśli mieliśmy jakiś leniwy dzień to spała. Mogliśmy wyjść z domu, wrócić i leżała w dokładnie tym samym miejscu. Nocne tuptanie jest podobno typowe dla psich staruszków, ale jakby miała z nią o 5 rano wychodzić na chwilę z trzeciego piętra przed blok to szlag by mnie trafił.

3) Dieta a stan zębów

Zanim przestawiliśmy suczkę na BARF była na karmie senior i efekty były zadowalające, ale wbrew obiegowej opinii - sucha karma nie czyści zębów. A na pewno nie z grubej warstwy osadu czy kamienia. Także jeśli nie chcecie przechodzić na żywienie naturalne lub eksperymentować z gryzakami, to raczej będziecie musieli rozważyć naprawę zębów pod narkozą.

4) Zabawki

Karmela nie zna zabawek i nie interesują ją. Czasami ma ochotę się trochę poszarpać, ale to rzadkie przypadki. Adoptując staruszka i mając ograniczony budżet, lepiej zainwestować w jakieś podkłady higieniczne na wszelki wypadek, gryzaki naturalne o różnym stopniu twardości i mokrą karmę, a potem ewentualnie obserwować co naszemu psu sprawia radość.

5) Problemy o których się nie myśli

Karma okazała się głucha, co wyszło dopiero po adopcji. W warunkach schroniskowych stwierdzenie głuchoty było raczej ciężkie, więc nie mam żalu, ani nic z tych rzeczy, poza tym kocham Karmę i nawet gdybym wiedziała wcześniej to nadal bym ją chciała. Co nie zmienia faktu, że pewne problemy takie jak głuchota, ślepota, czasami padaczka, drżenie mięśni, nowotwór etc mogą wyjść dopiero po adopcji. Szczególnie, jeśli schronisko jest z tych co oszczędza na diagnostyce zwierząt. Karmelone była świetnie przebadana, dostaliśmy jej historię medyczną i w ogóle, a i tak lekarz przeoczył fakt, że nie słyszy.

Życie ze starszym głuchym psem to nie jest sielanka. Są psy, które wracają do schroniska właśnie z powodu głuchoty, co jest okropne, ale potrafię to zrozumieć, bo nie mogę spuścić Karmy z linki, trudno ją uczyć rzeczy których nie wolno robić (na szczęście nie jest zbyt kreatywna w tym zakresie), a i tak mam z górki, bo to starszy, spolegliwy pies, który nie odwinie się z zębami kiedy ją dotknę z zaskoczenia.


Z perspektywy czasu, adopcja staruszka jest bardziej dla niego niż dla nas. Wielu rzeczy które robię z moimi młodszymi psami nie mogę robić z sunią, co wynika głównie z jej wieku. Jasne, moje dwa pozostałe psy są owczarkowate, a ona jest bardziej niezależna, uparta i pierwotna, ale nauka komend to nie jej broszka, tropienie jest fuj, o PT mogę zapomnieć, dogtrekkingi też nie bardzo... Chodzi o to, żeby jej było ciepło, wygodnie, żeby było smaczne jedzenie i żeby ktoś głaskał. I trudno mieć do niej pretensje, że jest starszym psem.

Comments

  1. Cenię Twój blog za głębokie, mądre wpisy pełne empatii ale też zdrowego rozsądku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję. Staram się pisać najlepiej i najszczerzej jak potrafię. Od kiedy zostałam psiarzem moim nadrzędnym celem jest uprawiać moje psiarstwo mądrze i racjonalnie. Wczoraj miałam kolejną rozmowę jaki to ma sens operować starszego psa skoro go boli. W sensie operowanie boli. I to uświadamia mi skalę zjawiska - mądrzy, wykształceni ludzie naprawdę zdają się myśleć, że eeee, jak pies nie wije się w konwulsjach to znaczy że AŻ TAK nie cierpi, żeby szastać forsą.

      Delete
  2. Polubiłam twojego bloga. :) Twoje wpisy są pełne ciepła i mądrości, człowiek to czyta i nagle sobie uświadamia, jak jeszcze niewiele wie o życiu z psem. :) Ja swoją sunię mam od ponad roku i wciąż jej się uczę. :D
    Przy porannej kawie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) My jesteśmy totalnymi neofitami. Pierwszego psa mamy od piętnastu miesięcy, kolejne dwa doszły później. Po prostu mocno wsiąknęłam w temat i mam skłonności do słowotoku, więc realizuję się na blogu, bo nie wiem czy ktokolwiek inny chciałby to publikować.

      Delete

Post a Comment

Popular Posts